wtorek, 1 grudnia 2015

Rozdział I

Życie jest pełne rozczarowań, nikt nie wie co go spotka. Trzeba się nauczyć radzić sobie z pewnymi sprawami, a przede wszystkim nauczyć się o tym rozmawiać, bo być może ktoś będzie w stanie cię zrozumieć i ci pomóc. Zacznijmy może od początku, nazywam się Alice Mars, mieszkam na przedmieściach Nowego Yorku, aktualnie mam 16 lat i w swoim życiu przeżyłam o wiele więcej niż nie jedna osoba, w całym swoim życiu. Kiedy byłam mała w mojej rodzinie nie układało się za dobrze. W wieku 7 lat moi rodzice się rozwiedli, mama wyprowadziła się do nowego chłopaka a tata zamieszkał sam. Będąc małym dzieckiem nie wiedziałam jeszcze co się dzieje. Mieszkanie z nowym chłopakiem mojej mamy zmusiło mnie do tego że musiałam szybko dojrzeć emocjonalnie, bo inaczej mojej mamie byłoby bardzo ciężko, nie ukrywam jak  każde dziecko sprawowałam parę kłopotów, co ja opowiadam powodowałam mnóstwo kłopotów przez co było mojej mamie ciężko, no ale musiałam nauczyć się, że tak nie można. W wieku 8 lat pomagałam mamie jak najlepiej umiałam, sprzątałam ,prałam, prasowałam, gotowałam, a przede wszystkim uczyłam się bardzo dobrze, no ale co można się spodziewać po podstawówce. Kiedy myślałam, że wszystko zaczyna się układać moje oczy ujrzały coś czego nigdy raczej nie powinny widzieć, widok pijanego mężczyzny, który nie robił jak większość ludzi że napił się i wstał rano na kacu, lecz widok nieudolnego mężczyzny, który wolał się nawalić i leżeć obrzygany, obsrany i obszczany, pijąc cały czas wódkę. Kiedy po raz pierwszy  to zobaczyłam wiedziałam, że nigdy tego nie zapomnę i tak od tamtej pory robiło się coraz gorzej, mimo że chłopak mojej mamy nie pił często, może raz na 6,7 miesięcy, ale pił przez tydzień, dwa a czasami nawet i trzy. Za każdym razem dom wyglądał jak chlew, podłoga i kanapa zarzygana i obsrana, na około syf, nie można było nawet spokojnie przejść do łazienki, że też o okropnym fetorze nie wspomnę. Okropne prawda? Czy to są widoki dla 8 letniego dziecka, a zwłaszcza dla dziewczynki? Nie wydaje mi się. Codziennie chodziłam do szkoły uśmiechałam się i mówiłam, ze wszystko jest dobrze, mówili ze widzieli chłopaka mojej mamy pijanego i pytali czy na pewno wszystko okej, zawsze odpowiadałam, że tak. W rzeczywistości tak nie było. Nawet kiedy był trzeźwy zawsze były jakieś kłótnie w domu, nigdy nie było spokoju. Życie w ciągłym stresie może wykończyć człowieka. Kiedy zaczyna trzeźwieć i nie sięga po alkohol, zaczyna majaczyć przez co jest jeszcze gorzej, noce nie przespane, wory pod oczami, drze się na umór, krzyczy że coś widzi, jakieś zjawy i bardzo dobrze może go kiedyś pociągną za sobą do piekła, bo do nieba raczej to on nie zasługuje żeby iść. Przez następne 6 miesięcy było spokojnie mało kłótni i zero alkoholu. Przyszły urodziny mojej cioci i znowu się zaczęło. Tym razem ta noc była najgorszą z możliwych, nigdy nie sądziłam, ze ktoś może być w stanie zrobić coś takie tylko dlatego, że nie chce się mu dać pieniędzy na wódkę. Kiedy spałam, obudziły mnie krzyki mamy, wleciała do pokoju wystraszona i zapłakana, naprzeciwko nas stał jej chłopak z nożem w ręku i powiedział, że jeśli nie da mu pieniędzy on ją zabije, stałam jak wryta w podłogę, nie mogłam uwierzyć w to co się właśnie dzieje. Kiedy zobaczyłam, że zbliża się z tym nożem do mojej mamy ustałam przed nią i zaczęłam krzyczeć że ma przestać, że zadzwonię na policję. Obudziłam wszystkich sąsiadów, zaczęli pukać do drzwi. Te pukania nas uratowały, bo kto wie mogłabym teraz o tym nie pisać, bo by mnie już nie było. Mama odeszła od taty bo pił 3 piwa po prazy za własne pieniądze, a znalazła sobie faceta który pije co ileś miesięcy po 2 tygodnie i to jeszcze za jej pieniądze nic tylko pogratulować, spadła z deszczu pod rynnę. Przez wiele lat się to powtarzało, nigdy nie umiałam nikomu o tym opowiadać, ale pewnego dnia poznałam chłopaka, który widział iż mimo że mówię, że jest dobrze wcale tak nie jest. Zaprzyjaźniliśmy się opowiedziałam mu całą historię, co się dzieje w moim domu i że nie umiem sobie z tym poradzić. Myślałam, ze on to rozumie, w zamian za to że się przed kimś otworzyłam dostałam taki prezent, że rozgadał to całej szkole i stałam się punktem wyzwisk i pośmiewisk w szkole. 
Mama nigdy nie wiedziała co się dzieje w szkole, nawet jak pytała, cały czas odpowiadałam że dobrze, nigdy nie skapnęła się, że kłamię. Nie chciałam po porostu przysporzyć jej więcej problemów, miała już ich wystarczająco na głowie. Nie miałam z kim porozmawiać na ten temat, nie chciałam się otwierać przed ludźmi, bo wiem że raz już się to dla mnie źle skończyło. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz